Niczym dziewica

sierpień 15, 2009

img089

Była cicha i piękna jak wiosna,
żyła prosto, zwyczajnie, jak my.
Ona Boga na świat nam przyniosła
i na ziemi wśród łez nowe dni zajaśniały.

Ksiądz kroczy polną drogą, za nim tabuny. Matki, ojcowie, synowie, córki, babcie, dziadkowie i inni, mniej sprecyzowani. Pieśń maryjną niesie ciepły, sierpniowy wiatr, pachnący mydłem i pokrzywowym szamponem do włosów. Wszystko jest perfekcyjnie wyprasowane i wykrochmalone, nawet liście na drzewach wydają się porządniejsze niż zwykle. Twarze buraczane równo artykułują kolejne sylaby pieśni z oczami zwróconymi przed siebie, nigdy w bok. Rząd dusz płynie niczym rzeka, aż nagle chlip, bucik duchownego lidera grzęźnie w czymś lepkim i miękkim. Kupa. Na dodatek krowia.

Like a virgin
Touched for the very first time
Like a virgin
When your heart beats
Next to mine

Kluczową ideą Sekty jest utrzymanie monopolu, kto nie jest z nami ten przeciwko nam, zasada prosta jak drut. Kiedy więc zjawia się kobieta z ksywą jednoznaczną, na dodatek pochodząca z bezbożnego zachodniego świata, trzeba modły wznosić aby jej śpiew piskliwy zagłuszyć. A rząd dusz i ona posiada, dosyć spory i majętny, co czyni ją wrogiem wyjątkowo groźnym. Na dodatek ona istnieje, jest tu i teraz, mówi i rusza się co daje jej przewagę nad swoim biblijnym odpowiednikiem.

Dzisiaj światu potrzeba dobroci,
by niepokój zwyciężyć i zło.
Trzeba ciepła, co życie ozłoci,
trzeba Boga, więc ludziom nieśmy Go,
tak jak Ona.

Niosą więc tego Boga na swych barkach wszędzie, również tam gdzie go nie chcą, aplikują siłą, chociaż już coraz mniej owieczek wierzy. Kiedy się opamiętają, nie wiadomo, pewnie nigdy. Redaktorek, którego nazwiska nie wymienię, ostatnio w telewizorni rządowej mówił, jak straszne rzeczy dzieją się, kiedy się odejdzie od Boga. Przypominał, że zarówno Hitler, jak i Stalin w siłę wyższą nie wierzyli. Zapomniał jednak, że żołnierze Wehrmachtu mieli na detalach umundurowania zamieszczoną maksymę „Got mit uns”, a nie „Gott ist tot”. I jak mordowali, wpychali Żydów i innych do komór gazowych, to też widniał na nich napis „Got mit uns”. Zamachowcy z 11 września też umierali z imieniem Boga na ustach, nie mówiąc już o Irlandii, Bałkanach, Palestynie i Izraelu, i tak dalej, i tak dalej…

Gonna give you all my love, boy
My fear is fading fast
Been saving it all for you
Cause only love can last

Prymas dzisiaj na świętej górze mówił, że sami chcemy być Bogami, że Bogami stają się ludzie mediów, dostarczający nam rozrywki. Komentatorzy powiedzieli, że chodziło mu o koncert. A ja myślałem, że chodziło mu o Rydzyka, który jeszcze niedawno śmiał się z murzyna na tej samej świętej górze, że się nie mył. No to ja teraz też się pośmieje, z matki boskiej dziewicy co ją żywcem do nieba wzięli. I stwierdzę z całą pewnością, że o to ja również jestem Bogiem, oczywiście metaforycznie, bo bliżej mi do „Gott ist tot” Nietzschego niż do hitlerowskiego „Gott mit uns”. Będąc już Bogiem swoim własnym, chciałbym zapewnić, że każdy jest również Bogiem samym dla siebie, bo ten z nieba z długą brodą umarł już jakiś czas temu. A jeśli nawet nie umarł, to i tak nie ma go od dawna, bo wyjechał w interesach. Hulaj dusza!

Matka, która wszystko rozumie,
sercem ogarnia każdego z nas.
Matka zobaczyć dobro w nas umie,
Ona jest z nami w każdy czas.