
Siedziałem w słońcu, a przed oczami miałem jasność. Dochodziły do mnie głosy znajomych, pomimo wczesnej godziny dosyć już nietrzeźwych. To był jeden z tych momentów, w których nie zajmuję się niczym innym, tylko spokojnym czerpaniem ludzkiej, życiowej przyjemności. Przypomniałem sobie wtedy o istocie takich chwil, o ich wadze i wartości. O tym, jak wszelkie problemy stają się łatwiejsze do rozwiązania, a wątpliwości znikają szybciej niż zwykle. Przypomniał mi się również fakt dostrzegania w codziennych sytuacjach swego rodzaju dobra i piękna, zachwycania się powszedniością i przeżywania z pozoru zupełnie nieuduchowionych urywków naszej egzystencji. Miałem zamknięte powieki, ale moja twarz była skierowana wprost ku słońcu, więc widziałem przed sobą ścianę światła.
najpiękniejszy jest przedmiot
którego nie ma
(…)
zaznacz miejsce
gdzie stał przedmiot
którego nie ma
czarnym kwadratem
będzie to
prosty tren
o pięknym nieobecnym
męski żal
zamknięty
w czworobok
(…)
masz teraz
pustą przestrzeń
piękniejszą od przedmiotu
piękniejszą od miejsca po nim
jest to przedświat
biały raj
Dziwny ideał piękna, przedmiot, którego nie ma. Ciężko to sobie uświadomić, ciężko jest nam, współczesnym, gromadzącym bez przerwy jakieś dobra, budującym własne ja, zrozumieć czystość nicości. Jako ludzie ponowocześni stajemy się mniej ludzcy niż kiedykolwiek. Unikamy odpowiedzialności, bliskości, wysławiamy z jednej strony anonimowość, z drugiej zaś totalny ekshibicjonizm. Wybieramy życie bezproblemowe, pełni strachu, że coś pójdzie nie tak, a nasza skrupulatnie budowana tożsamość runie gwałtownie.
Bartek Konopka nakręcił film pod tytułem „Królik po berlińsku”, w którym przedstawił żywot królików zamieszkujących dawną strefę śmierci pomiędzy obiema częściami muru berlińskiego. W ten metaforyczny sposób pokazał pewne zachowania ludzi, których ludzcy aktorzy nie mogliby tak dobitnie zagrać. Po zburzeniu muru większość zwierząt jest totalnie zdezorientowana i nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dlaczego więc prymitywne z pozoru postępowanie królików trafia do nas lepiej i uświadamia więcej niż obserwowane na co dzień postępowanie ludzi? Jesteśmy tak bardzo pochłonięci codzienną, banalną prozą życia, że nie możemy zauważyć rzeczy oczywistych. Patrzymy na świat przez kryształowe kule, analizujemy to, co widzimy, odrzucamy jednak to, co staje przed nami w momencie, gdy nasze oczy są zamknięte. Tworzymy sztuczny świat, zapominając, że tak na prawdę nas już nie ma. Przecież nasze życie trwa tak krótko, że w zasadzie nie trwa w ogóle, szczególnie w porównaniu do tego, jak długo istnieje wszechświat.
Siedziałem tak dalej w słońcu, wiedząc, że ta chwila zachwytu nie potrwa zbyt długo. Wiedziałem jednak, że takich chwil w przyszłości będzie więcej. Byłem też pewny faktu, że moja ludzka percepcja nie będzie mi pozwalać na opisanie rzeczywistości w sposób absolutnie prawdziwy i zrozumienie istoty mojego istnienia. Trzeba próbować wybijać się wyżej, patrzeć wewnętrznym okiem. Wzruszać się, przeżywać, nie jednak to, co ktoś przedstawi nam jako prawdziwe, tylko to, co jest cały czas przed nami.
Tyle uczuć mieści się między jednym uderzeniem serca a drugim
tyle przedmiotów można ująć w obie ręce
Nie dziwcie się że nie umiemy opisywać świata
tylko mówimy do rzeczy czule po imieniu
____________________________________
Fragmenty wierszy: Studium przedmiotu i Nigdy o Tobie – Zbigniew Herbert
Siedziałem w słońcu, a przed oczami miałem jasność. Dochodziły do mnie głosy znajomych, pomimo wczesnej godziny dosyć już nietrzeźwych. To był jeden z tych momentów, w których nie zajmuję się niczym innym, tylko spokojnym czerpaniem ludzkiej, życiowej przyjemności. Przypomniałem sobie wtedy o istocie takich chwil, o ich wadze i wartości. O tym, jak wszelkie problemy stają się łatwiejsze do rozwiązania, a wątpliwości znikają szybciej niż zwykle. Przypomniał mi się również fakt dostrzegania w codziennych sytuacjach swego rodzaju dobra i piękna, zachwycania się powszedniością i przeżywania z pozoru zupełnie nieuduchowionych urywków naszej egzystencji. Miałem zamknięte powieki, ale moja twarz była skierowana wprost ku słońcu, więc widziałem przed sobą ścianę światła.
najpiękniejszy jest przedmiot
którego nie ma
(…)
zaznacz miejsce
gdzie stał przedmiot
którego nie ma
czarnym kwadratem
będzie to
prosty tren
o pięknym nieobecnym
męski żal
zamknięty
w czworobok
(…)
masz teraz
pustą przestrzeń
piękniejszą od przedmiotu
piękniejszą od miejsca po nim
jest to przedświat
biały raj
Dziwny ideał piękna, przedmiot, którego nie ma. Ciężko to sobie uświadomić, ciężko jest nam, współczesnym, gromadzącym bez przerwy jakieś dobra, budującym własne ja, zrozumieć czystość nicości. Jako ludzie ponowocześni stajemy się mniej ludzcy niż kiedykolwiek. Unikamy odpowiedzialności, bliskości, wysławiamy z jednej strony anonimowość, z drugiej zaś totalny ekshibicjonizm. Wybieramy życie bezproblemowe, pełni strachu, że coś pójdzie nie tak, a nasza skrupulatnie budowana tożsamość runie gwałtownie.
Bartek Konopka nakręcił film pod tytułem „Królik po berlińsku”, w którym przedstawił żywot królików zamieszkujących dawną strefę śmierci pomiędzy obiema częściami muru berlińskiego. W ten metaforyczny sposób pokazał pewne zachowania ludzi, których ludzcy aktorzy nie mogliby tak dobitnie zagrać. Po zburzeniu muru większość zwierząt jest totalnie zdezorientowana i nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dlaczego więc prymitywne z pozoru postępowanie królików trafia do nas lepiej i uświadamia więcej niż obserwowane na co dzień postępowanie ludzi? Jesteśmy tak bardzo pochłonięci codzienną, banalną prozą życia, że nie możemy zauważyć rzeczy oczywistych. Patrzymy na świat przez kryształowe kule, analizujemy to co widzimy, odrzucamy jednak to, co staje przed nami w momencie, gdy nasze oczy są zamknięte. Tworzymy sztuczny świat, zapominając, że tak na prawdę nas już nie ma. Przecież nasze życie trwa tak krótko, że w zasadzie nie trwa w ogóle, szczególnie w porównaniu do tego, jak długo trwa wszechświat.
Siedziałem tak dalej w słońcu, wiedząc, że ta chwila zachwytu nie potrwa zbyt długo. Wiedziałem jednak, że takich chwil w przyszłości będzie więcej. Byłem też pewny faktu, że moja ludzka percepcja nie będzie mi pozwalać na opisanie rzeczywistości w sposób absolutnie prawdziwy i zrozumienie istoty mojego istnienia. Trzeba próbować wybijać się wyżej, patrzeć wewnętrznym okiem. Wzruszać się, przeżywać, nie jednak to, co ktoś przedstawi nam jako prawdziwe, tylko to, co jest cały czas przed nami.
Tyle uczuć mieści się między jednym uderzeniem serca a drugim
tyle przedmiotów można ująć w obie ręce
Nie dziwcie się że nie umiemy opisywać świata
tylko mówimy do rzeczy czule po imieniu
Opublikował/a kiffi