Cześć, mam 21 lat i jestem narkomanem…

czerwiec 29, 2008

Przyjaciele powtarzali mi to od początku. Ostrzegali, mówili, że zawsze to się tak niewinnie zaczyna. Wydawało mi się, że to tylko zabawa. Że to czerpanie przyjemności z życia i poszukiwanie nowych doznań pozbawione jakichkolwiek konsekwencji. Staczałem się stopniowo, z czasem coraz bardziej świadomie i z jeszcze większą premedytacją. Doszedłem do momentu, w którym nałóg stał się przerażającą rzeczywistością, a całe moje życie podporządkowało mu się nie wyrażając żadnego, nawet cichego, sprzeciwu. Dzisiaj rano wstałem z łóżka, popatrzyłem w lustro i powiedziałem sam do siebie: „Jestem uzależniony!”

Początek nie był w ogóle alarmujący, ponieważ zaczęło się od śniadań. A w tym nie ma przecież nic dziwnego, było to raczej nawykiem, tak jak dla niektórych osób picie porannej kawy. Potem jednak, kiedy potrzebowałem tego w porze kolacji, czy (o zgrozo!) obiadu, zdałem sobie sprawę z tego, że się uzależniłem. Wpadłem w nałóg nagminnego jedzenia parówek. Różnych, ale raczej tych z górnej półki, morlinki, jedynki, jubilatki, ach, parówkowy świat opętał mnie zupełnie. Obowiązkowo ketchup i majonez, czasami też bułka hotdogowa, zwykle jednak wystarcza popularna kajzerka. Aktualnie nie mogę przejść obojętnie obok lodówki, czuje się źle, kiedy nie ma w niej zapasu parówek. Z czego je się robi? Co stanowi składnik ich tajemniczego wnętrza? Tego nie wie nikt, niektórzy jednak, powołując się na anonimowe źródła twierdzą, że jest to zmiksowany papier toaletowy.

Pewnego gorącego dnia, pochłonięty swoim nałogiem, wchłaniałem kolejne parówki w atmosferze podobnej do tej, która towarzyszy innym nałogowcom wstrzykującym sobie dożylnie różne specyfiki. Telewizor był włączony, ulubiony kanał TV Trwam wydawał się w tej sytuacji oczywisty. Traf chciał, że o to nadawano program traktujący o uzależnieniach. Jakże jednak różnych od mojego! Pan prowadzący, trochę dziwny swoją drogą, w towarzystwie księdza, młodych ludzi i ich rodziców naświetlał problem narkomanii. Program był nużąco długi, ale jego moment kulminacyjny utkwił mi w pamięci. Pan prowadzący, wykorzystując swoje doświadczenie zdobyte po wywiadzie przeprowadzonym w dyskotekach, wcielił się w rolę dysk-dżokeja grającego muzykę techno. Przyodział białą czapkę z daszkiem ozdobioną liściem konopnym, na szyi powiesił gwizdek, i, tu uwaga, stwierdzając, że jest to element garderoby już wychodzący z mody, naciągną na swe dłonie białe rękawiczki. Po tym, pokazywał, w jaki sposób, przy udziale dudniącej muzyki i migoczących świateł dysk-dżokej skłania do zażycia narkotyku: I teraz, muzyka robi bum bum, światła migają, a DJ krzyczy: trzy, dwa, jeden, napieeeeeeramyyyy! I czy to nie skłania młodzieży żeby wziąć? To jeszcze nic, najgorsze miało dopiero się wydarzyć: Wychodzę na parking przed dyskoteką, a tam, wszystkie szyby samochodów zaparowane! I co po niektóre podskakują, dlaczego? Jaś z Małgosią sprawdzają w Polonezie resory!? Potem, taka dziewczyna, uprawiając przypadkowy seks, staje się szmatą, kto będzie się chciał z nią ożenić!? Zupełnie niepostrzeżenie włączył się ksiądz: I tutaj dochodzi cała ta ideologia singli! Pan prowadzący nie poją głębokiego zamysłu: Nie bardzo rozumiem…, ksiądz jednak spieszył z wyjaśnieniem: No, ta idea życia w pojedynkę, lansowana przez pewne środowiska. Pan prowadzący podchwycił temat: Tak, tak jest i co potem w takim smutnym, samotnym, życiu? Eutanazja! Proste? Jak drut. Droga od wiejskiej dyskoteki, narkotyków i seksu przedmałżeńskiego aż do cmentarnego nagrobka.

Przeląkłem się okrutnie! Pojąłem wreszcie, że jeśli szybko czegoś nie zrobię, to będzie bardzo źle! Nie chcę, aby parówki zawiodły mnie na cmentarz. Uważam również, że parówki należy zdelegalizować i nawet posiadanie parówek na własny użytek powinno być srogo karane, po to, aby chronić przed nimi przede wszystkim młodzież. Będę się starał dać sobie jakoś rade, a już niedługo, samolot startujący z krakowskiego lotniska im. Jana Pawła II przeniesie mnie na kilka dni do Amsterdamu, gdzie ponoć znajduje się światowe centrum leczenia uzależnień od wysoko przetworzonych produktów mięsnych. Liczę na pomoc tamtejszych specjalistów, którzy podobno dysponują świetnymi środkami leczniczymi. Życzcie mi powodzenia!