Kraina żółtego śniegu

styczeń 18, 2008

Styczeń wdarł się w moją głowę jak co roku wyrządzając wiele szkód. Nie dość, że aura niehalo zupełnie (zimno i chujem zimnym powiewa), to jeszcze roboty nawał no i oczywiście depresja coroczna z powodu szans niewykorzystanych w roku poprzednim doskwiera. Śnieg był, ale się zbył, odsłaniając zamarznięte psie gówna, pewnie jeszcze jesienne. Bo jak każdy człek wie już od dzieciństwa, psami sra się i sika gdzie popadnie w naszym kraju słowiańskim. Pamiętam akcję przeprowadzoną kilka lat temu przez paru dziennikarzy polskich, kiedy to przyozdabiali oni odchody psich pupili rodaków flagami narodowymi, aby w ten sposób zmusić jakoś ludzi to sprzątania po swoich zwierzaczkach (często z racji rozmiarów przypominających konie bądź krowy). I jaki był tego efekt? Ha! W państwie prawa i sprawiedliwości był to oczywiście pozew sądowy przeciwko pismakom, oskarżający ich o kalanie flagi (Ojczyznę kochać trzeba i szanować / Nie deptać flagi i nie pluć na godło). Dlaczego nikt nie pozwał psów za sranie? Widać niektórym rodakom gówno z symbolem narodowym śmierdzi bardziej niż bez.

Niestety, nasz kraj i społeczeństwo nie tylko w kwestii śniegu żółtego w moich oczach jest nadal zbyt mało przyjazne. Brakuje, jednak kurwa brakuje, tej swobody, tej autonomii, którą chciałbym posiadać jako jednostka. Jan Tomasz Gross przekonał się o tym chyba bardzo dotkliwie. Po publikacji jego poprzedniej książki opowiadającej o zbrodni w Jedwabnem, cześć narodu najchętniej utopiłaby go we wrzącym oleju, tak samo zresztą jak Kwaśniewskiego, który za tę zbrodnię przeprosił. Teraz sytuacja jest podobna, kurzawa medialna niemiłosierna, krytyka Kościoła, setki niepotrzebnych debat i opinii. Nie potrafimy jednak my, wielce skrzywdzeni historycznie, przyznać się do błędów przeszłości. Nie potrafimy my, katolicy, uderzyć się w piersi, zbiorowo, narodowo. Bo my przeca bohatery, szlachta, powstańcy. Nie wszyscy jednak, kurwa, nie wszyscy. Nie wszyscy szlachta, nie wszyscy bohatery. I choćby nie wiadomo co Gross w swej książce napisał, to na pewno więcej jest w jego dziele prawdy niż kłamstwa, a ten lament polski, te słowa kardynała-przydupasa są moim zdaniem przesadzone. Prawda, trzeba walczyć o historię, trzeba dbać o wizerunek, o to, że obozy nie były „polskie”, ale nie można w tej walce się zatracać. Zbyt mało w nas pokory. Po prostu niektórych spraw jeszcze nie rozumiemy. Nie rozumiemy, że czasem lepiej głośno powiedzieć przepraszam, zamiast nieustannie wymachiwać szabelką. Nie rozumiemy, że różnimy się miedzy sobą dosyć znacznie i każdemu z nas należy się taki sam szacunek. Nie zrozumiemy, że psami nie sra się i nie sika byle gdzie. Obyśmy, kurwa, jak najszybciej zrozumieli.


Komunikat

styczeń 3, 2008

Stała się rzecz straszna. Siły zła w postaci dziwnych reguł funkcjonowania serwerów DNS przechwyciły domenę kiffi.info. Zanim batalia o tenże adres zostanie wygrana, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko ujawnić się pod nowym adresem http://kiffi.wordpress.com/. Zapewne odbędzie się to z wielką stratą dla tej zacnej strony, ale mogę zapewnić, że już niedługo będą się tu tradycyjnie pojawiać kreatywne przemyślenia generowane przez jeden z najbardziej posklejanych rożnymi substancjami mózg na całym bożym świecie.

Życzę dużo cierpliwości, rozwagi i dystansu do siebie i otoczenia w nowym roku!