Długopis

grudzień 13, 2007

Długopis upadał nadzwyczaj często i ostentacyjnie. Zupełnie przypadkowo toczył się w stronę krawędzi zupełnie przypadkowo przechylonej ławki. A kiedy już ostatecznie stykał się z linoleum szkolnej podłogi, trzeba się było po niego schylić, w imię powinności skrzętnego notowania słów nauczycielki. I zaczynał się skomplikowany rytuał nurkowania pod ławką, połączony z próbą wymacania pisaka na oślep gdzieś na podłodze. Bo przecież moje oczy były wtedy zajęte czynnością o wiele bardziej oczywistą w tych unikatowych, sprzyjających warunkach.

Czwarta klasa była przełomowa z wielu powodów. Jednym z nich była pani od polskiego, która twardą ręką wdrożyła system przymusowego usadzania w systemie koedukacyjnym. Siedziałem w ostatniej ławce w rzędzie pod ścianą. Z nią. A długopis upadał mi nadzwyczaj często, co stwarzało pretekst do zanurzania głowy pod stół i maniakalnego wpatrywania się w jej bieliznę. Nosiła dosyć krótkie spódniczki, zdawało się, że z dnia na dzień coraz częściej i coraz krótsze. Kolekcjonowałem wspomnienia tych obserwacji bardzo dokładnie.

Niestety, moje szczęście nie trwało zbyt długo. Wzmożone natężenie rozmów między nami i, być może, kwestia pisaka, skłoniły żandarma moralności w postaci pani od polskiego do przesadzenia mnie w inne miejsce. Siedziałem potem z następną koleżanką. I nie było już po co prowokować licznych upadków długopisu i nurkować pod stołem.
Bo nie było już na co patrzeć.


Kiosk obsługuje obrońca Westerplatte

grudzień 10, 2007

Przez przypadek natrafiłem na jakiś czarno-biały, polski film dokumentalny, mniej więcej z początku lat siedemdziesiątych. Młodzi ludzie mówili o tym, jak wiele dzieli ich ze starszym pokoleniem. Rzecz działa się w lecie, nad morzem, przewijały się ładne dziewczyny w strojach kąpielowych. Jakiś chłopak mówił o tym, że te wszystkie filmy i zdjęcia z Oświęcimia niepotrzebnie są młodzieży pokazywane, ta cała wojna, to już jakiś relikt dawnych dni, dotyczący tylko starych ludzi. To przecież się nie powtórzy, teraz świat jest inny. Jeśli będzie wojna, to tylko „bum” i po wszystkim. Przypomniał mi się monolog Lindy z pewnego polskiego filmu o emigrantach w Stanach. Że po co te wszystkie pomniki, cmentarze. Wyburzyć, zalać betonem, parkingi porobić. I uśmiechać się. Uśmiechać się po to, by być szczęśliwym. Gdzieś na tej peerelowskiej plaży dostrzegłem budkę, a w niej starszego pana z saturatorem. Na budce tabliczka z napisem: kiosk obsługuje obrońca Westerplatte.

I co o tym wszystkim myśleć? Czy lepiej odciąć się od przeszłości, zapominając o dawnych tragediach? Czy z sentymentem patrzeć wstecz, starając się uczyć na błędach przodków? Nie mam pojęcia. Nie mam nawet ochoty się nad tym zastanawiać, zwyczajnie nie chcę mi się przemęczać głowy rozmyślaniami, które i tak nie dadzą jednoznacznej odpowiedzi. Idę do kiosku po fajki…


Okulary polaryzacyjne

grudzień 6, 2007

Nowy, wszystko mający telefonik, mały, ładny i kolorowy. Tylko taki zapewni ci sukces i będziesz mógł się uśmiechać dzwoniąc do swoich równie uśmiechniętych znajomych.

Jak pory roku Vivaldiego, toczy się prawdziwe życie. Maciuś pije, Bożenka jara, na dodatek puszcza się z obcokrajowcami. Gdzie teraz szukać wartości?

Janusz jeździ na wózku. Wyślij smsa na rzecz fundacji wspomagającej zatrudnianie osób niepełnosprawnych. Żeby i Janusz mógł pracować jak każdy inny. (tak naprawdę Janusz nie istnieje, a aktor, który gra Janusza wcale nie porusza się na wózku, przecież nikt kaleki by nie zatrudniał, tyle z tym zachodu)

Co jest we mnie najpiękniejsze? Piękna skóra! A to wszystko dzięki kremowi z wyciągiem z pereł. Mam teraz gładkie ramiona, łydki i stopy. I już zawsze będziesz mógł lizać mnie pod pachami.

Pan Krzysztof jest chirurgiem. W życiu ceni uczciwość i precyzje. Dlatego jeździ naszym, wypasionym samochodem i uwielbia robić z nami interesy. Bierze w łapę, więc stać go na najlepszy silnik.

Polska! Biało-czerwoni! Nareszcie wygramy! Tyle lat czekaliśmy na to, żeby ktoś nas wreszcie docenił. I będziemy grać w piłkę na stadionie pomiędzy straganami a Wietnamczykami.

Okulary prasowo-telewizyjne. Jeśli kupisz jedną parę, drugą dostaniesz gratis. Jedna para do pracy, druga na imprezę. Jeszcze nigdy świat nie był taki prosty i dwubarwny. Bo przecież są tylko dwa kolory, czarny i biały a my nie kłamiemy nigdy i nigdy się nie mylimy. Jesteśmy najlepsi i tylko z nami możesz być szczęśliwy. Nie wierzysz? Przekonaj się sam. Zawsze możesz ufać mediom i manekinowi przebranemu za człowieka.