30 centymetrów ponad chodnikami

luty 14, 2007

Tak, to ja, 30 centymetrów ponad chodnikami. I wiecie co? Nawet do pięt mi nie dorastacie. Jesteście niczym. Tak, do Was mówię! Wszyscy karierowicze, politykierzy, przedstawiciele handlowi, dystrybutorzy długopisów i kalendarzyków z firmowym logiem. Otaczajcie się dalej swoimi skarbami, serialami, kolorowymi gazetami i tanimi aferami. Jeśli taki jest sens Waszego życia, Waszej pracy, to proszę bardzo. Mnie w to nie mieszajcie.

Do ostatnich tygodni zwykłem uważnie przyglądać się polskiej scenie politycznej. Oglądałem programy w tv, czytałem artykuły. Ale miarka się przebrała. Już tego wszystkiego po prostu znieść nie mogę. Totalna klęska zaczęła się od odwołania Kazia (co też bloga pisze) ze stanowiska premiera. Potem możliwe przeniesienie na prezesa banku, w dodatku przez przypadek największego polskiego, tej wybitnej osoby o przeszłości szkolno-nauczycielsko-fizycznej. Następnie zmiana prezesa NBP, odwołanie ministra obrony i mianowanie na te stanowiska cudownych idiotów. Gwoździem do trumny stała się pani Hania co to się spóźniła. A nie, to jej mąż się spóźnił. Bywa tak czasem. Ale w tym wieku, sorry Haniu, ale dzieci to i tak z tego nie będzie… Nie mały wpływ miała też minister spraw zagranicznych, która ochrzciła się najaktywniejszą wszechczasów. Ech, same historie świadczące o tym, że rewolucja pisowska swe dzieci pożera. Zresztą jak każda.

Przerwałem wiec, a przynajmniej ograniczyłem obserwowanie tych głupot. Uświadomiłem sobie, ze jak na razie wpływu żadnego i tak na to nie mam, wiec lepiej oszczędzać nerwy. Zresztą, te młoty nie zasługują nawet na to żeby na nich patrzeć i ich słuchać. Jeszcze tylko trochę, będą wybory, mądry naród odeśle ich na wczasy. Czy będzie lepiej? Nie wiem. Na pewno będzie inaczej.
Kapuściński mówił często: „nie myśl tym zaściankiem, to świat się liczy”. I miał racje. Świat jest o wiele większy i ciekawszy niż polska polityka. Nie tylko świat zagraniczny, ale też świat polski. Polska kultura, sztuka. Polska literatura, muzyka, film. To przynajmniej nie jest tak żenujące jak polityka, nie tak przyziemne i brudne. Na świat inny niż polski tez trzeba patrzeć uważnie, nawet uważniej niż kiedykolwiek. Żeby uczyć się od lepszych i pomagać biedniejszym.
Nie mam wiec zamiaru dalej zaprzątać sobie głowy tymi ludźmi, zwanymi politykami, których darzę szacunkiem mniejszym niż żuli spod sklepu.

Unoszę się dalej kilka centymetrów ponad chodnikami i patrzę na Was z góry. Gardzę Wami. Krzywdzicie mnie i mój kraj. Zniewalacie ekonomicznie i mentalnie, przeszkadzacie pracować, utrudniacie życie. Wcale Was nie potrzebuję. Chociaż często zachowuję się jak dziecko, chociaż jestem trochę nienormalny, wiem kim jestem i wiem co myślę. Czuję się od Was lepszy. Żyjcie w swoim świecie, w którejś tam z kolei RP. Ja, jak na razie, zostaje w Polsce.