Kiedy w ostanie wakacje cieszyłem się urokami spokoju gdzieś hen daleko, na Liban spadały izraelskie bomby. Była to logiczna kontynuacji wojny kultur, wojny pomiędzy bogatymi a biednymi, która toczy się już od bardzo długiego czasu, a w ostatnich czasach silnie się zaostrza. Kapuściński porównywał dzisiejszy świat do dwóch rzek płynących w przeciwnych kierunkach. Jedna z nich oznacza unifikację, globalizację, przyjęcie jednej, uniwersalnej kultury. Druga natomiast oznacza zachowanie własnej tożsamości kulturowej, swojej tradycji i obyczajów. Konflikt, który aktualnie obserwujemy, zdaje się rozgrywać pomiędzy tymi rzekami.
Liban jest państwem szczególnym. Kiedyś nazywany „Szwajcarią wschodu”, dzisiaj wyniszczony licznymi wojnami. Jako spadkobierca potęgi Fenicjan, jest ojczyzną wielu ludzi o wybitnych zdolnościach, nie tylko w dziedzinie handlu i ekonomii. Dzisiaj Liban jest przedmiotem gry o hegemonie na bliskim wschodzie, a może i nawet na świecie. Państwo to było i jest nadal frontem rozgrywek pomiędzy cichą koalicją amerykańsko-izraelską, a państwami takimi jak Iran czy Syria, wspomagających siły fundamentalistów islamskich w postaci Hezbollahu. Zyskanie przeważających wpływów w Libanie przez którąś ze stron oznaczałoby kontrole w regionie, mającym kluczowe znaczenie dla gospodarki światowej ze względu na ogromne złoża ropy naftowej. Nie bez znaczenie pozostaje fakt zaangażowania U.S.A. w sprawy bezpieczeństwa Izraela. Walka tych dwóch potęg światowych sprawia, że pomimo ogromnego potencjału, naród libański nie jest w stanie osiągnąć sukcesu i cierpi okrucieństwa wojny.
Hezbollah dysponując ogromnymi środkami w bardzo prosty sposób zyskuje sobie sprzymierzeńców wśród Libańczyków. Po ostatnich działaniach wojskowych działał system pomocy społecznej dla ofiar wojny oferowanej przez tą organizacje. Schemat takiej pomocy był bardzo prosty: osoba poszkodowana zgłaszała się do odpowiedniego punktu, opisywała szkody (np. zniszczeniu domu podczas nalotów), po czym urzędnik wypłacał kwotę kilkunastu tysięcy dolarów (ok. 150% średniego wynagrodzenia w Libanie) w gotówce. W takiej sytuacji w umysłach ludzi rodzi się jasny schemat. Izrael niszczy państwo, zachód nie robi nic, a Hezbollah pomaga likwidować zniszczenia. Na szczęście istnieje jakaś cześć społeczeństwa która nie ulega tej propagandzie. Nie rozumiem jednak braku odpowiedniego działania ze strony zachodu, które mogłoby zmienić stosunki panujące w Libanie.
Sytuacja na świecie jest doprawdy nieciekawa. Prezydent Iranu odbywał niedawno wycieczkę po krajach Ameryki Południowej w celu szukania sprzymierzeńców w swojej szalonej krucjacie przeciwko zachodowi. Busch przyznaje się do błędów popełnionych w „wojnie z terrorem”, ale to i tak nic to nie zmienia, bo od tej wojny nie ma odwrotu. Zresztą, jedną z ważniejszych przyczyn tych działań jest potężne lobby izraelskie, mające ogromny wpływ na amerykańskie władze państwowe. Ciężko jest znaleźć elementy różniące politykę zagraniczną U.S.A. i Izraela. Nie przypadkiem też Izraelskie samoloty i helikoptery produkowane są w Stanach.
Napięcia na linii tych dwóch koalicji śmiało określić można mianem nowej zimnej wojny. Obydwie strony grożą sobie na wzajem, dysponują również bronią masowej zagłady. Żyjemy w sytuacji względnego spokoju, cały czas jednak wisi nad nami widmo światowego konfliktu. Niestety, są też miejsca na świecie, gdzie tak jak w Libanie giną niewinni i bezbronni ludzie. Ważne jest również to, że tak na prawdę nie jest to wojna religii. Religia w tym sporze okazuje się być bronią. Bronią w rękach ludzi, którzy za jej pomocą chcą sterować masami.
Zadziwiające są również działania podejmowane przez U.S.A. i Izrael. Zamiast zastosować natychmiastową pomoc finansową dla Libanu i innych podobnych państw w dużo większym niż dotychczas stopniu, aby zyskać ich przychylność, wolą wydać pieniądze na działania zbrojne, które na pewno nie poprawiają im wizerunku. Doświadczenia wcześniejszych interwencji tego typu, które okazały się być kompletnie nieskuteczne, powinny nauczyć ich szukania rozwiązań innego rodzaju. Zachód pozostaje głuchy na wołanie o pomoc państw zupełnie wbrew swojej woli uwikłanych w ten konflikt. Niestety, w przyszłości prawdopodobnie spowoduje to zwiększenie się wpływów szalonych fundamentalistów niosących śmierć niewiernym.
Opublikował/a kiffi
Opublikował/a kiffi