Nic dwa razy się nie zdarza

grudzień 27, 2006

Święta. I po świętach. Życie. I po życiu.
Tak, minęły święta. Okres dla mnie wyjątkowo ciężki. Nie jestem w stanie tego wszystkiego wytrzymać, bez co najmniej listka porządnych psychotropów. Rodzina, podniosły nastrój, depresja. Może jestem aspołeczny, może jestem nienormalny. Ale taki już jestem. Staram się cieszyć. Czasami wychodzi, ale zdecydowanie za rzadko. Prysł mit dziecięcego wyczekiwania pierwszej gwiazdki. Prysł mit nieśmiertelności. Babcia nie żyje. Normalka, babcie umierają. Potem rodzice, etc., etc. W święta właśnie dochodzi to do mnie najsilniej. Tak, nic nie boli, tak jak życie.

Wszystko płynie, wszystko się zmienia. Wszystko umiera, choćbyśmy bardzo to kochali. Gdzie w tym sens? Tendencyjne pytanie, powiecie. Filozoficzne. Nikt na nie jeszcze nie odpowiedział. Człowiek trzeźwy, świadomy nie jest w stanie zapomnieć o poczuciu własnej śmiertelności. O śmiertelności wszystkiego dookoła. Kiedy byłem dzieckiem, w trudnych chwilach wyobrażałem sobie, że jeśli zamknę oczy na kilka sekund a potem je otworze, to wszystko wróci do normy. Nadal tak robię. Co z tego, że nie działa. Czasami tylko zaciskam mocniej powieki. Czasami używam wspomagaczy ułatwiających zamykanie oczu. Uciekam od rzeczywistości. Jestem słaby.

Nowy rok, kontynuacja świątecznej szopki. Wypadałoby złożyć Wam wszystkim życzenia, żeby chociaż na chama i prostaka nie wyjść. Popłynąć, chociaż przez chwile z prądem. A z prądem, jak wiadomo, płynie się najłatwiej. Ale czasem nie warto płynąć pod prąd. Oby do celu. Oby w odpowiednim kierunku.
Tak więc, życzę Wam jak najwięcej myślenia, jak najwięcej czasu na refleksje. Szczególnie o tych słabszych, smutnych, starych, zapomnianych. O tych babciach i dziadkach z racji swego wieku zdziecinniałych, skazanych na pampersy, przykutych do łóżek. O tych, których alfabet życia pisze telewizja, m jak miłość, d jak dupa, sylwester z jedynką. O ludziach chorych, umierających, łapczywie chwytających kolejne godziny życia, dla których sylwester oznacza tylko zmianę jednej cyfry na tablicy nagrobka. Myślcie o nich jak najwięcej, bo w nich jest najwięcej mądrości. W czasach medialnej promocji odmóżdżania w kwestii myślenia płyńcie pod prąd.

Jestem słaby, ciężko mi pojąć ciągłe przemijanie, straty bliskich osób. Nieustanny brak pięknych chwil w życiu. Poczucia, że każda upływająca minuta zbliża mnie o minutę do własnej śmierci. A przecież tyle jeszcze chce zrobić, osiągnąć, tylu osobom chce powiedzieć, że je kocham. Ciężko jest mi to zrozumieć, ciężko odnaleźć optymizm, porzucić strach, że nie zdążę. Ale, w tym właśnie ukryte jest piękno życia. W przemijaniu. Ciężko jest to piękno odnaleźć. Jest tak ambitna sztuka. Tylko dla koneserów. Życzę Wam, abyście to piękno odnaleźli. Ja nadal szukam.

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć,
Miniesz – a więc to jest piękne.


Narkotyki, niemyte dusze, Roman Giertych

grudzień 14, 2006

Na początku tych rozważań załóżmy, że całe zło świata nazywa się Roman Giertych. Ułatwi to utożsamienie negatywnych zjawisk niżej opisywanych z osobą powszechnie nie lubianą, co być może wpłynie na opinie niektórych.

Narkotyki. Jest to temat szczególnie dla mnie istotny, substancje psychoaktywne stanowią bowiem przedmiot mojego zainteresowania w bardzo wielu aspektach. Najpierw muszę wyznać, że nie jestem, nie byłem i mam nadzieje nigdy nie będę żadnej maści narkomanem, jak mnie niektórzy mniej lub bardziej żartobliwie nazywają. Nie jestem uzależniony on żadnej używki ani fizycznie ani tez psychicznie.

W naszym społeczeństwie pokutuje pogląd, że osoba zażywająca narkotyki to ćpun, narkoman, itp. Nazwijmy wiec ten pogląd zgodnie ze wcześniejszym założeniem Roman Giertych. Tak więc, wg Romana Giertycha, jeśli ktoś raz na tydzień konsumuje śmiercionośny narkotyk w postaci marihuany (susz) jest ćpunem. Natomiast, jeśli ktoś napierdala się do nieprzytomności raz na tydzień, albo częściej, powszechnie w sklepach dostępnym etanolem ćpunem już nie jest. Jest Polakiem. A nawet wszech. O nie mały Romku, grubo się mylisz. Rozumiem, ze większość osób, które będą to czytać, wie, w jaki mniej więcej sposób szkodzą nam różne substancje, ale żeby Romka uświadomić przypomnę kilka faktów.

Badania przeprowadzone w licznych placówkach naukowych całego świata, choćby na zlecenie WHO, ujawniły stopień szkodliwości różnych używek na organizm człowieka. Był on zupełnie inny od tego, co myśli mały Romek. Na najwyższym stopniu szkodliwości zwykle znajdowały się dwie substancje: alkohol i heroina. Tak, powszechnie legalny etanol okazał się prawie tak szkodliwy jak powszechnie uważana za najsilniejszy narkotyk heroina. Zechce też przypomnieć ze to alkohol jest narkotykiem, który wyrządza najwięcej zła Polakom, to przez alkohol umierają ludzie, rozpadają się rodziny. Około trzy miliony ludzi ma w Polsce problem alkoholowy. Istotny też jest fakt, że same zażywanie heroiny nie jest w istocie dla człowieka szkodliwe w sensie fizycznym. Upośledza go za to psychicznie, co w rezultacie prowadzi to kompletnego upadku. Nagle odstawienie heroiny, chociaż przypomina piekło, śmiercią się nigdy nie skończy. Ale na przykład osoba uzależniona od alkoholu nie powinna zrywać nałogu bez pomocy lekarza. W 50 procentach nagła abstynencja kończy się dla uzależnionego śmiercią, bez specjalistycznej pomocy i leków. Osoby umierające w wyniku uzależnienia od heroiny giną przez zażywania zbyt dużych dawek czy tez dziwne zdarzenia losowe spowodowane degradacją psychiczna i społeczną. O wiele mniej szkodliwe w badaniach naukowych okazują się substancje takie jak marihuana czy LSD, które uzależnienia fizycznego w ogóle nie powodują. Zupełnie inna kwestią jest uzależnienie psychiczne, które występuje w przypadku każdej używki i jest powodem powracania do nałogu po próbie zerwania z nim.

Roman Giertych obecny wśród nas rozsiewa więc bujdy, które zatruwają umysły Polaków. Bardzo chciałbym, żeby młodzież w szkołach uczono o szkodliwości wszelkich narkotyków w sposób rzetelny i zgodny z prawdami naukowymi. Tylko w ten sposób można będzie w przyszłości zminimalizować szkody powstałe w wyniku uzależnień i nauczyć ludzi rozsądnego korzystania z używek z jak najmniejszą szkodą dla nich i dla społeczeństwa. Trzeba też odróżnić dwa pojęcia: używanie narkotyków i nadużywanie narkotyków, a także uświadomić społeczeństwu, że alkohol, chociaż legalny, jest również narkotykiem jak każdy inny. Tak więc, kiedy wychylisz kolejny kieliszek zastanów się, kto tu jest ćpunem….

Na koniec kilka słów do zła wszechświata, mitologicznej postaci o tułowiu człowieka i twarzy konia, Romana Giertycha. Gdybyś miał trochę honoru to byś sam zrezygnował ze stanowiska ministra edukacji i schował się ze swoim starym i jego smokiem wawelskim w jakiejś ciemnej jaskini. Polska młodzież, jaka by nie była, nie zasługuje na takiego nauczyciela i osobę świecącą przykładem jak Ty.