- Dlaczego murzyni nie pracują w kopalniach?
- Nie wiem.
- Pracują, tylko ich nie widać!
Z tego subtelnego, górniczego, żarcika zwykł śmiać się już sam Analmuel Policjadebet. W prawdzie nie był on górnikiem, ale owszem, kopać też umiał.
Polski górnik murzynem żadnym nie jest. Ba, jest wykwalifikowaną jednostką, nie docenianą przez nikogo, umęczoną niewolniczą pracą. To on przedziera się przez odmęty głębin ziemskich w poszukiwaniu węgla dla każdego polskiego obywatela. Żebyś i ty miał ciepło w domu, nierobie, wykształciuchu!
Górnik ma swoje prawa. Jak chce, może taki górnik, przyjechać do stolicy i wyrwać parę płyt chodnikowych. Z władzą jak z węglem, kilofem! Trzeba walczyć o swoje. A inni? Co oni wiedzą, czy byli pod ziemią kiedyś? Do roboty by się wzięli, co to mało im, lekarze jacyś, nauczyciele! Z książek się życia nie nauczą….
Polski naród na co dzień o górniku polskim nie myśli. Niech sobie pracuje, gdzie tam chce, na czy pod ziemią. Ale naród nasz wzniosły jest, nad problemami prozaicznymi się nie zastanawia. Co tam go obchodzi, że dzieci głodne chodzą, że syf, bałagan, łobuzeria. Nad tym trzeba by było popracować, ale to złe jest, spocić się można albo jeszcze gorzej. Ale jak górnik pod ziemią umiera, to świeczkę zapalić wypada. Nawet trzeba. Chociaż tyle. No i pomodlić się, żeby do nieba szybciej trafili. Po co martwić się niedbalstwem, niekompetencją, zatrudnianiem nieprzygotowanych do pracy ludzi. Łatwiej zapalić świeczkę. No i się pomodlić. Obowiązkowo.
Nie wiem, skąd bierze się w Polakach taka zbiorowa empatia, solidarność w tragedii, taka zgodność uczuciowa większości. Podobnie było z ojcem narodu, milijonem czy też 44 w innych kręgach zwanym JP2. Masa świeczek. Wszędzie. Tylko dlaczego nikt ich nie posprzątał? Dlaczego kibice, którzy się pogodzili, niedługo potem znowu się tłukli? Skąd w nas tyle obłudy?
Gdybyśmy byli zdolni, do zaangażowania się w usiłowanie unikania katastrof, równie żarliwie, jak w społeczne i medialne celebrowanie różnych tragedii, to zapewne większości z tych wydarzeń udałoby się uniknąć. Łatwiej jest jednak wprowadzać żałoby, odwoływać imprezy, palić świeczki. Niestety, jesteśmy chyba zbyt bardzo uduchowionym narodem.
Opublikował/a kiffi
Opublikował/a kiffi
Opublikował/a kiffi